Labirynt Krzysztofa Kuli. Transormacje i Peregrynacje Matrycy

Labirynt Krzysztofa K.

Transformacje i Peregrynacje Matrycy

Jak żyć ze Sztuką? Jak być Artystą? Współczesny, aktywny publicznie artysta potrzebuje do tego Kuratora1, który mu wskaże pożądane społecznie i politycznie oraz marketingowo atrakcyjne kierunki działania, zdobędzie i zapewni środki na realizację jego pomysłów i fantazji, a następnie kompetentnie, w kuratorskim tekście objaśni szerokiej publiczności „co artysta miał na myśli”. Słowem – Kurator roztoczy nad artystą, jako osobnikiem potrzebującym i wymagającym szczególnej troski – niepełnosprawnym bądź ubezwłasnowolnionym, niezdolnym do samodzielnej egzystencji – wszechstronną, profesjonalną opiekę. Kurator idealny może być przeciwieństwem wyżej zarysowanego modelu teoretycznego, którego opis jest wynikiem mało skrywanych, osobistych uprzedzeń piszącego. Kurator idealny
to prawdziwy Anioł Stróż artysty i jego talentu, przyjaciel, powiernik i intelektualny partner, który dla swego podopiecznego, dla jego twórczego rozwoju i jego dzieła uczyni wszystko, co tylko możliwe – poza samą kreacją2.

Ideały trafiają się rzadko. Bywa jednak czasem, że sam artysta, kierowany czyjąś prośbą lub własnym, nieodpartym impulsem, namawia swoich kolegów „po fachu”
na wspólne, artystyczne przedsięwzięcie, plener, akcję, happening; zaopiekuje się przestrzenią, nadającą się na cele ekspozycyjne, niekoniecznie galeryjną; zajmie aranżacją zbiorowej wystawy lub innemu artyście pomaga w zorganizowaniu wystawy, napisze coś do katalogu. Niepostrzeżenie, staje się więc kuratorem. Najczęściej pozostającym w cieniu, pozbawionym władzy i funduszy, lecz dobrze wewnętrznie umotywowanym i czasem – o dziwo! – bardzo skutecznym. Myślę, że takie sytuacje zdarzają się częściej, niż sam tego doświadczyłem, bo ich spontaniczna natura, ulotność i dyskrecja nie zapewniają im zbyt głośnego echa. Ufam jednak w tym zakresie intuicji, gdyż w przeszłości wielu artystów stawało się dla swych kolegów inspiratorami i założycielami grup twórczych, ideologami artystycznych przełomów i krótkotrwałych mód, przewodnikami i drogowskazami – a więc, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, kuratorami avant la lettre3.

Współczesny, wykształcony i profesjonalny kurator, jest więc kontynuacją, refleksem historycznego zjawiska „artysty-przewodnika”. Jednakże pozbawiony osobistego talentu i pasji twórczej, dysponujący zazwyczaj nie swoimi, lecz publicznymi funduszami, zamienia się często w polityka, lub co gorsze, instytucjonalnego nadzorcę artysty i manipulatora kultury.

„Skutki uboczne” wyodrębnienia się i profesjonalizacji zawodu kuratora i jego roli w kulturze wydają mi się niezbyt zachęcające, przynajmniej w naszej rzeczywistości, w stosunku do tradycyjnej roli artysty-przewodnika. Opowiadam jednak o nich, gdyż Krzysztof Kula zna rolę kuratora z osobistego doświadczenia, zarówno jako inicjator różnych, efemerycznych przedsięwzięć takich jak „Grafika Odkrywkowa”4, gdy namówił był kolegów do niekonwencjonalnych działań graficznych w kazamatach Pałacu Grudniowego5, oraz jako opiekun Galerii „Engram”6 w tym samym gmachu; jako aranżer wielu cudzych ekspozycji oraz pomysłodawca i realizator projektu „Bieguny” – serii wystaw, w których „bieguny grafiki” reprezentują pary artystów-grafików, którzy wspólnie z Krzysztofem, jako kuratorem, realizują „biegunową” wystawę.7

W moim przekonaniu, jako kurator Krzysztof Kula eksperymentuje również na sobie, inicjując i „zlecając” sobie samemu projekty, wykraczające poza doświadczenie grafika warsztatowego, oraz przyjmując na siebie wszelkie, wynikające z tego skutki. Dzieje się tak, gdyż od lat swój graficzny dorobek poddaje Krzysztof krytycznej rewizji i daleko idącym przekształceniom.

Pisałem kiedyś o fraktalnej8 naturze i strukturze graficznych obrazów Krzysztofa, dostrzegając ich matematyczną złożoność oraz podkreślając nową rolę matryc, z których te obrazy powstały. Krzysztof wykorzystał częściową transparentność tych matryc, by zamienić je na wystawie w świetlne instalacje i wydobyć z nich projekcyjne wizualizacje obrazów, niegdyś drukowanych na papierze. Z papierowych odbitek wykonał w tym czasie pierwsze obiekty przestrzenne, które odegrały swoją rolę na kolejnych jego wystawach. Nie wiedziałem wtedy, że wkraczam, prowadzony przez Krzysztofa, do labiryntu9 obrazów, tworzonych za pomocą wielokrotnych transformacji materiału wizualnego, z którym, jak wydawało mi się wówczas, jestem już oswojony. Podczas wędrówki po tym Labiryncie10 powstają kolejne obiekty, instalacje, obrazy, projekcje, będące zarówno wynikiem zagłębiana się w Labirynt, jak dokumentujące chwile zatrzymania, oddechu, wahań, namysłu i refleksji.

Sam Krzysztof, jako jedyny przewodnik w tym wizualnym labiryncie, nie wydaje się zainteresowany nadmiernie znalezieniem wyjścia; przeciwnie, błądzenie po nim zdaje się odpowiadać jego temperamentowi, dostarczając mu motywacji do dalszej wędrówki. Krzysztof dokonuje spokojnych, ograniczonych ingerencji w zdobywaną dla swej sztuki przestrzeń Labiryntu, pozwalając w niej zaistnieć swoim dziełom oraz dokumentując ich wnikanie, „wrastanie” w tę prywatną strefę artystyczną, bez szczegółowego planu aneksji. W tej wędrówce towarzyszy mu rodzina, przyjaciele i znajomi; pies Kumpel, który cierpliwie aportuje artystyczne obiekty spływające strumieniem lub rzucane w powietrze; spotykani w drodze ludzie, którzy pojawiają się w dla siebie nieoczekiwanych, „odświętnych” dla jednych lub dla innych dziwnych sytuacjach. Obiekty post-graficzne Krzysztofa, które wyglądają czasem jak „przenicowane” na lewą stronę grafiki-tuby, odbitki – odzwierciedlenia matrycy, będące swoim własnym opakowaniem, stanowią ekwipunek Artysty-Peregrynera. Stworzone przez niego rulony, pale, tubusy, kolumny, najróżniejszych wymiarów i proporcji, przewożone samochodem oraz „transportem własnym”, przytroczone do plecaka, po dotarciu na prowizoryczne miejsce ekspozycji tworzą we wnętrzach i w plenerze ulotne, lecz żywe „martwe natury”, rzeźby, instalacje. Fotograficzne i filmowe rejestracje ich spontanicznej i tymczasowej obecności, nie upiększone żadnymi trickami, konfrontowane są na wystawach z ich galeryjną, uporządkowaną plastycznie formą i przemyślaną aranżacją przestrzenną, tworząc złożony przekaz wizualnej współzależności i współistnienia przedmiotu, czasu i przestrzeni, w którym w różnych porach roku żywioły ognia, powietrza i wody spotykają się z emanacjami matryc, odbitkami poddanymi recyklingowi, muzyką, dźwiękami otoczenia, reakcjami zwierząt i ludzi oraz publicznością wystawy.

Artysta-Recykler tworzy rekwizyty tych działań, bez wahań „niszcząc” w tym celu własne, wykonane na dobrym papierze, perfekcyjne odbitki graficzne, ich matryce, a ostatnio również obrazy. Jak doszło do takiej autokreatywnej destrukcji, w której fizyczna materia gotowego dzieła staje się surowcem wtórnym do tworzenia przedmiotów, które następnie uczestniczyć będą w budowaniu scenografii graficznego performance, będącego zaledwie kolejnym, krótkim epizodem wędrówki Artysty-Peregrynera?

Praprzyczyny powstawania, transformacji już dokonanego i powtórnie przetworzonego, „zreprywatyzowanego” dzieła Krzysztofa należałoby szukać zapewne metodami psychologii i psychoanalizy w jego przeszłości; w jego dojrzewaniu, osobistych przeżyciach i potrzebie ich interpretacji. Nie wystarczy to jednak do znalezienia źródła decyzji, która leży u podstaw tego twórczego procesu i wyzwala niezbędny do artystycznej pracy wysiłek. Upatruję go w kuratorskiej praktyce Krzysztofa Kuli, jego rozmowach z innymi artystami, namawianiu koleżanek i kolegów do odchodzenia od dotychczasowych, ekspozycyjnych schematów, aranżowaniu cudzych wystaw. Doświadczenie to pozwoliło mu na spojrzenie z kuratorskiego dystansu na własne dzieło graficzne i dostrzeżenie tkwiącego w nim estetycznego i znaczeniowego potencjału; na wywarcie na siebie samego inspirującego wpływu, zachęcającego do spenetrowania nowych ścieżek Labiryntu.

Krzysztof ma dobry wiek, słuszny wzrost i odpowiednią aparycję, stosowną dla wielu szlachetnych ról, misji i profesji: przewodnika, wędrowca, mnicha, pustelnika i mędrca; jest przy tym artystą-grafikiem o ustalonej reputacji, który poddaje swoje dzieła nieustającym transformacjom i peregrynacjom. Sens tych działań, ich logika, motywacje są wzajemnie uwarunkowane na sposób wprawdzie możliwy do opisania, lecz wymykający się prostym, jednoznacznym wyjaśnieniom. Krzystof-kurator wiedział jednak, jak skutecznie nakłonić Krzysztofa-grafika do głębokich przemyśleń oraz ryzykownych, wręcz destruktywnych transformacji gotowych matryc i wykonanych z ich użyciem odbitek graficznych. Dokonując symbiozy ról kuratora i artysty, Krzysztof mógł, z zobaczonych świeżym spojrzeniem własnych dzieł, stworzyć obiekty i instalacje, które Krzysztof-peregryner będzie przemieszczał i umieszczał w zmieniających się kontekstach, miejscach, prowokujących i generujących ich nowe, nieoczekiwane związki z otoczeniem i z ludźmi, wyzwalające emocje i wytwarzające obrazy. Ten złożony proces nie może mieć jednego klucza interpretacyjnego, ponieważ nie jest skierowany do żadnego, precyzyjnie wyznaczonego celu. Proces ten, powiązany wieloma nićmi z osobistymi losami swego sprawcy i animatora, wykorzystuje i równocześnie podsyca jego siły żywotne i twórcze; jest naturalną ekspresją ludzkiej – i artystycznej natury Krzysztofa.

Krzysztof na swoją wędrówkę po Labiryncie zabrał najbardziej odpowiednie, osobiste, magiczne rekwizyty, które sam stworzył i przetworzył – a z nich, drogą przeobrażeń powstają i powstawać będą kolejne obiekty, efemeryczne ekspozycje, notatki, rejestracje, wizualizacje spotkań z ludźmi, pejzażem, naturą. Choć wszystko ma kres, proces ten nie ma końca. W ten sposób sztuka staje się sposobem na życie – a życie sposobem na sztukę.

Grzegorz Banaszkiewicz

Kraków, 13 sierpnia 2011

1 Kurator (z łac. cura – troska, piecza) – przedstawiciel osoby, która potrzebuje pomocy, lub nie jest w stanie sama prowadzić swoich spraw. http://pl.wikipedia.org/wiki/Kurator

2 Przykład niedawno zmarłej Francuzki Jeanne Claude (1935 – 2009) i bezpaństwowca, emigranta z Bułgarii Christo (urodzonego 13 czerwca 1935, tego samego dnia co Jeanne, jego artystyczny
„Anioł Stróż”), jest najbardziej godny przywołania w tym kontekście. http://www.christojeanneclaude.net/biography.shtml

3Tj. (fr.) zanim rzecz, pojęcie otrzymało swoją nazwę. W grafice odbitka próbna ryciny, wykonana przed jej podpisaniem, wycięciem czy wytrawieniem tekstu.
4Prezentacja najciekawszych grafików środowiska śląskiego podczas Triennale Grafiki Polskiej w katowickim BWA w 2000 r.
5
Obecnie Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek, a w PRL w latach 80. Centrum Szkolenia Kadr PZPR, utworzone z inicjatywy Pierwszego Sekretarza Wojewódzkiego tej partii,tow. Zdzisława Grudnia
6Galeria sztuki współczesnej znajdująca się w Katowicach na placu Sejmu Śląskiego 2, w gmachu Centrum Kultury Katowice. Założycielem i kuratorem Galerii jest Krzysztof Kula.
Galeria Engram działa od 1998 roku. http://www.ck.art.pl/pl/galerie.
7
Projekt „Bieguny” to cykl wystaw prezentowanych od 2009 r. w Galerii Engram w Centrum Kultury Katowice. „Bieguny” są jednym z trzech głównych projektów Festiwalu Arsgrafia,
którego celem jest promowanie współczesnej grafiki polskiej i międzynarodowej. http://www.silesiakultura.pl/imprezy. Uczestnicy projektu „Bieguny” realizują swoje, wspólnie z Kuratorem
wypracowane koncepcje wystaw. Spotkanie artystycznych osobowości i ich twórcza korespondencja w„laboratoryjnej” przestrzeni galerii stanowić ma stopniowo odsłaniający się „graficzny
kalejdoskop” celowo połączonych par artystów i ich polaryzujących się niejednokrotnie idei artystycznych. (informacje uzyskane od Krzysztofa Kuli).
8
„Matryca Fraktalna Krzysztofa Kuli”, Grzegorz Banaszkiewicz, tekst do katalogu wystawy „Poliptyk” w Galerii „Fra Angelico” przy Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach, 2006 r.
9
O fraktalnej strukturze labiryntów możemy poczytać u Andrzeja Oknińskiego z Politechniki Świętokrzyskiej: http://www.tu.kielce.pl/organizacja/wzimk/jednostki/publikacje/Okninski_...
10
Podejmuję tu „labiryntowy” model interpretacyjny, wyrażany wcześniej przez innych komentatorów prac Krzysztofa Kuli (Roman Kalarus, tekst do katalogu wystawy „Poliptyk”w galerii Fra Angelico w Katowicach w 2003 r.).